Agnieszka Pałtynowicz – fotografia ze smakiem

“Na początku robiłam zdjęcia wszystkiego, co mnie otaczało – krajobrazy, rośliny, ludzie. Generalnie chodziłam z aparatem i „pstrykałam” co popadnie.”

Agnieszka Pałtynowicz @apaltynowicz swoim Instagramem zachwyca fanów i sprawia, że dostrzegamy piękno tych najmniejszych drobiazgów. Z dumą przedstawiamy kampanię, która powstała dzięki Agnieszce i jej pasji fotografowania. Chcecie poznać kulisy jej pracy? Nie przegapcie niezwykłego wywiadu!

Fotografia czy architektura? Co było Twoją pierwszą miłością?

Architektura. Wiedziałam co chcę studiować już jako 5-6latka, kiedy u wujka zobaczyłam książki i albumy architektoniczne. To była miłość od pierwszego wejrzenia ;) Fotografią zainteresowałam się (tak na poważnie) może z 6 lat temu. Ale robić zdjęcia lubiłam od zawsze!

Good Morning Sunday! Today’s breakfast menu: traditional white cheese crepes (in fancy version) on the bloody strawberry sauce.

Příspěvek sdílený Agnieszka Pałtynowicz (@apaltynowicz),


Jedzenie na Twoich fotografiach wygląda zjawiskowo, aż chce się wziąć kęs! :) Jak to się stało, że wybrałaś taką tematykę?

Bardzo dziękuję! W zasadzie to chyba nie do końca umiem odpowiedzieć na to pytanie, nie wiem co było przełomowym momentem. Na początku robiłam zdjęcia wszystkiego, co mnie otaczało – krajobrazy, rośliny, ludzie. Generalnie chodziłam z aparatem i „pstrykałam” co popadnie. Później przyszła faza na „fotografię modową”. Po wzlotach i wielu upadkach aparat nadal był dla mnie bardzo ważny i wcale nie chciałam z niego rezygnować. Musiałam znaleźć jakiś temat, który byłby dla mnie bliski, w którym czułabym się dobrze. Wtedy chyba przyszła moda na blogi. Stwierdziłam, że ja też chcę taki mieć, a że dużo gotowałam z mamą, postanowiłam, że będzie to blog kulinarny. Wszystkie strony, które inspirowały mnie najbardziej, charakteryzowały się nie tylko ciekawymi tekstami, ale też pięknymi zdjęciami. To było to! Nie dość, że będę mogła gotować same pyszności, to jeszcze robić zdjęcia tego co przygotowałam. Oczywiście nie było tak łatwo, a mój zapał do pisania bardzo szybko się skończył. Blog umarł śmiercią naturalną. Zaczęłam robić zdjęcia „do szuflady”, lubiłam je robić, ale nie miałam gdzie się nimi pochwalić. Do założenia Instagrama namówił mnie mój chłopak. Na początku podchodziłam do tego dość sceptycznie, ale szybko przekonałam się do wirtualnego albumu. Od tamtej pory wszystko potoczyło się już bardzo dynamicznie, a ja nie wyobrażam sobie dnia bez zrobienia zdjęcia swojego śniadania ;)

Musiałam znaleźć jakiś temat, który byłby dla mnie bliski, w którym czułabym się dobrze. Wtedy chyba przyszła moda na blogi. Stwierdziłam, że ja też chcę taki mieć, a że dużo gotowałam z mamą, postanowiłam, że będzie to blog kulinarny.

Wiemy jak wyglądają wyniki Twojej pracy, ale chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś o kulisach. Jak wygląda praca nad zdjęciami?

Każda sesja wygląda bardzo podobnie, bez względu na to czy tematem jest jedzenie, czy np. kosmetyki, czy robię ją u siebie, czy w restauracji. W pierwszej kolejności określam styl w jakim mają być zdjęcia. Czasem jest to narzucone z góry, a czasem muszę sama go dopasować do produktu. Później jest wybieranie teł, naczyń, rekwizytów itp. Zazwyczaj koncepcja zdjęć jest przygotowana na długo przed rozpoczęciem sesji, ale oczywiście w trakcie może się okazać, że produkty nie wyglądają w konkretnej aranżacji tak jak sobie wyobrażałam i trzeba ją zmienić. Wtedy wprowadzam plan B i włączam tryb „spontan” :D Nie mam swojego studia, wszystko odbywa się w mieszkaniu, dlatego przed każdą sesją jest wielkie przemeblowanie i szukanie najlepszego miejsca gdzieś w pobliżu okien, rozstawianie statywów, teł i stolików pomocniczych, przenoszenie wszystkiego z pokoju do pokoju. Generalnie robi się wielki bałagan, który później trzeba posprzątać.

Backstage fot. Ryszard Syryczyński // “Nie mam swojego studia, wszystko odbywa się w mieszkaniu, dlatego przed każdą sesją jest wielkie przemeblowanie i szukanie najlepszego miejsca gdzieś w pobliżu okien…”

Rozpuszczające się lody, topiąca się czekolada a może coś innego… jakie są największe wyzwania, z którymi musiałaś się zmierzyć podczas sesji?

Hmm, wszystko to co zostało wymienione wyżej jest niczym w porównaniu z pracą z dziećmi.
Ostatnio miałam przyjemność robić sesję do projektu, stworzonego z myślą o dzieciach, więc głównymi bohaterami były właśnie one. Na zdjęciach miały być widoczne tylko dłonie dekorujące ciasteczka. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, dlatego całość dokładnie obmyśliłam i przygotowałam przed sesją – kilka wystylizowanych stołów, szczegółowy plan. Niestety wszystko okazało się dużo bardziej skomplikowane, dzieciaki były zdecydowanie szybsze ode mnie, a komunikacja między nami pozostawiała wiele do życzenia. Finalnie zdjęcia wyszły bardzo fajnie, ale powiem szczerze, że bardzo się stresowałam, bo nigdy wcześniej nie miałam okazji pracować, czy nawet zajmować się dziećmi. Niemniej jednak było to pozytywne doświadczenie, które bardzo dobrze wspominam. :)

Twoje zdjęcia mają oryginalną kolorystykę i sposób ekspozycji. Bardzo szybko można wyczuć charakterystyczny styl. Zastanawiam się czy wnętrze Twojego mieszkania również jest tak oryginalne. Czy w Twoim domu dominują te same kolory co na zdjęciach?

Staram się żeby zdjęcia były spójne. Czasem mam ochotę wrzucić coś „od czapy”, ale ostatecznie nie stać mnie na takie szaleństwo ;) Uwielbiam biel i minimalizm. Najzabawniejsze jest to, że mieszkanie, w którym urzęduję kompletnie tego nie odzwierciedla, nie ma w nim ani jednej białej ściany! Jak to mówią „szewc bez butów chodzi” –  coś w tym jest.

 Jaki styl wnętrzarski najbardziej lubisz?

Najbliższy mojemu sercu jest styl skandynawski – jasne, proste, funkcjonalne wnętrza w bieli i naturalnym drewnie. Zdecydowanie to jest to, co podoba mi się najbardziej, ale jako architekt jestem otwarta na inne style i z chęcią je mieszam.

Backstage fot. Ryszard Syryczyński // “Uwielbiam biel i minimalizm. Najzabawniejsze jest to, że mieszkanie, w którym urzęduję kompletnie tego nie odzwierciedla, nie ma w nim ani jednej białej ściany! Jak to mówią szewc bez butów chodzi.”

Jakie są Twoje plany na najbliższy czas? Czy chcesz poszerzać swoje portfolio o kolejne typy fotografii?

Zdjęcia, zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia. Kalendarz mam zapełniony do stycznia więc jest co robić (na szczęście!). A co dalej, czas pokaże.

Myślałam o robieniu zdjęć wnętrz, które projektujemy razem z przyjaciółką – bardzo spodobało mi się stylizowanie ich specjalnie na potrzeby sesji.

Leave A Reply

Navigate