Stanislav Žampach: Inspiracja jest wszędzie, wystarczy tylko ją zauważać

Obrał własną drogę, chciał udoskonalić najdrobniejszy szczegół swojej twórczości i pozostawić w swoich dziełach rozpoznawalne cechy. Stanislav Žampach, skromny i bardzo utalentowany artysta oraz designer szkła, założył ponad 20 lat temu mały atelier. Jego wizja nie zmieniła się do tej pory, ale do grona współpracowników dołączył syn Ondřej i małżonka. Swoje dzieła wystawia w wielu galeriach, a teraz możesz zobaczyć szkło Žampacha w naszej kampanii na Bonami.

Stanislav Žampach
Stanislav Žampach założył rodzinne atelier ponad 20 lat temu, ale jego osobiste podejście do każdego produktu nie zmieniło się ani trochę. Źródło: archiwum Stanislava Žampacha

 

W 1990 roku założył Pan rodzinną firmę Atelier Žampach. Praca ze szkłem ma w Pańskiej rodzinie jakieś tradycje?

Niestety praca ze szkłem nie ma w naszej rodzinie żadnych korzeni, ale cieszę się, że zacząłem je zapuszczać. Mam już dwóch naśladowców – synów Martina i Ondřeja. Ja ze szkłem zacząłem pracować dopiero w latach 1984 – 1989, kiedy byłem zatrudniony w Morawskich Szklarniach „Květná”. Wcześniej studiowałem rzeźbiarstwo.

Od projektów przeznaczonych dla szklarni i wielkich przedsiębiorstw, przeszedł Pan na własną produkcję i rozwój. Kiedy nastąpił przełom?

Wszystko wiąże się z szukaniem własnej drogi. W Morawskich Szklarniach byłam zatrudniony jako designer, chciałem to kontynuować, ale w innej formie. Odszedłem, aby pracować na własny rachunek. Praca dla większej ilości firm naraz bawiła mnie. Tak samo jak podróżowanie po szklarniach w Europie, Japonii i poznawanie nowych ludzi z branży. W pewnym momencie poczułem jednak potrzebę stworzenia własnego atelier, potrzebę obrania własnej drogi. Chciałem poświęcić się jednej dyscyplinie i być w niej najlepszy. Moją wizją było wytyczenie jasnej ścieżki, niezależnej od trendów i akceptowanej przez klientów. To była przełomowa chwila.

Skąd czerpie Pan pomysły na nowe dzieła? Widzieliśmy, że do stworzenia jednej z serii zainspirowała Pana wizyta w rezerwacie na południu Francji, często wykorzystuje Pan kwiatowe motywy. Czy to właśnie natura jest głównym źródłem inspiracji?

Tak, to natura jest dla mnie niewyczerpanym źródłem pomysłów. Inspiracja jest wszędzie, trzeba tylko nauczyć się ją zauważać. Wiele projektów noszę w głowie po kilka lat, inne realizuję od razu. A mnóstwo z nich na razie nie ujrzało światła dziennego (śmiech). Lubię podróżować, a kiedy wracam z urlopu z nowymi szkicami, które potem przenoszę na szkło, śmieję się, że koledzy z pracy będą współfinansować moje wakacje.

Natura jako źródło inspiracji
Natura jest dla Stanislava Žampacha niewyczerpanym źródłem pomysłów. Źródło: archiwum Stanislava Žampacha

Cała Pana twórczość jest bardzo charakterystyczna. Używa Pan technik reliefowego piaskowania oraz stapianego szkła. Co szczególnego tkwi w tych technikach?

To dla mnie wielki komplement (śmiech), bo od początku moim celem było stworzenie charakterystycznego wizerunku produktów. Cieszę się, że jest to zauważalne. Mój pierwszy reliefowo piaskowany „pradekor” jest niemal tak stary, jak mój współpracownik – młodszy syn Ondřej, czyli liczy 30 lat. Teraz piaskowanie wygląda zupełnie inaczej. Wtedy podstawę stanowił prymitywny gumowy szablon wycinany ręcznie, dziś pomaga mi nowoczesna technologia. Najważniejsza jest jednak wyobraźnia, talent rzeźbiarski i wyczucie materiału. Kiedy piaskuję w naszym atelier mogę doskonale wykorzystać to, czego zawsze brakowało mi w pracy w szklarni – szybkość urzeczywistnienia pomysłu. Jestem niecierpliwy, w pozytywnym sensie tego słowa, i czasami chcę stworzyć daną rzecz natychmiast, nawet jeśli jest to niedzielny wieczór. W przeciwieństwie do tego, technika stapianego szkła wymaga dużej ilości czasu na przygotowanie modelu i formy. Jest interesująca w tym, że pracuje się z nagrzewaniem płaskiego szkła, które się kładzie – spada do formy, a jeśli zna się dobrze właściwości szkła, można tworzyć naprawdę piękne przedmioty.

Ma Pan rodzinną firmę, stosujecie jakiś podział pracy? Nie bywa to czasami problematyczne?

Sądzę, że posiadanie rodzinnej firmy to wielka zaleta, choć niewątpliwie ma również swoje minusy. Działa dobrze tylko wtedy, kiedy ustali się jasne zasady, a wszyscy się do nich stosują. Potrzebuję małego zespołu ludzi, na który mogę liczyć. W moim przypadku jest to żona i syn. Kiedy jest to potrzebne, jeden drugiego umie zastąpić. Syn zajmuje się zwykle technicznymi rzeczami (polerowanie, cynowanie, piaskowanie), a małżonka – papierami (dostawy do galerii, administracja, pakowanie).

Szklana plastyka z nocnym oświetleniem
Szklana plastyka umieszczona na zewnątrz z nocnym oświetleniem. Źródło: www.zampach.com

Ważne jest dla Pana indywidualne podejście. Rośnie w rodzinie następne pokolenie, które przejmie pałeczkę?

Chciałbym mieć następców w młodszych pokoleniach. Nasz wnuk Matěj ma już trzy lata, więc zobaczymy…

Współpracuje Pan także z galeriami. Gdzie możemy podziwiać Pana dzieła?

Co rok urządzamy wystawy w galeriach w różnych miejscach Republiki Czeskiej. W tym roku była to galeria Rubikon w Ołomuńcu. W zeszłym mieliśmy dwie wystawy w Pekinie i Shenzhen na południu Chin. Jako „witryna” naszej pracy służy stała ekspozycja w galerii szkła ERPET w Pradze. Jeśli interesuje Państwa pełna lista, jest ona dostępna na naszej stronie internetowej.

Czy są Państwo zainteresowani również przestrzennymi realizacjami w architekturze?

Tak, zajmujemy się takimi rzeczami. Większość z nich jest realizowana w prywatnych domach, ale w Pradze i w Zlinie znajdują się ogólnodostępne dwumetrowe plastyki z piaskowanego płaskiego szkła.

Na Bonami prezentujemy teraz Pana szklane dzieła. Które z nich jest Panu najbliższe?

Każda nowość jest moim oczkiem w głowie. A każdy produkt był kiedyś nowością…

Żampach na Bonami
Wśród produktów Atelier Žampach znajdziesz szklanki na whiskey, dekantery do wina, miski i wazony. Wszystkie przedmioty możesz obejrzeć TUTAJ.

Comments

comments

Leave A Reply

Navigate